miłość

POKARM

Posted on

„Nie zabija nas to co jemy

widzimy słyszymy i czujemy

niszczy nas STRACH który z serca wypływa

w naszych myślach i emocjach

potajemnie się skrywa

by pewnego dnia zebrać swoje żniwa”

Rafael Noun

 

Jesteśmy biologiczną fabryką. Zarządzaną przez nas samych jednoosobową ekipą, pracujących przez całą dobę komórek, wibrujących atomów, tworzących metafizyczną chmurę świadomości fotonów, kwantów nieśmiertelnego światła.

Dualni w swojej naturze manifestujemy się tu na ziemi w postaci materialnych kształtów pełnych barw i cieni, a tam na górze istniejemy jako świetliste obłoki, wirujące na łące wszechświata świadomości drzewa, rodzące owoce spadające z nieba.

Kiedy drzewo rozkwita, wtedy otaczająca je zewsząd ciemność w jego świetle rozpuszcza się i znika. Rozświetlona drgającymi liśćmi jest jak lśnienie, migoczący płomień, który obudzony i świadomy swojego istnienia, czerpie paliwo z głębi prawdy korzenia.

Wszyscy my ludzie, żyjemy tu na tej ziemi w ułudzie. Intuicyjnie wiemy, bo tak sercach czujemy, że po śmierci awansujemy, przechodząc do wyższego świata, gdzie zrozumiemy sens i cel istnienia całego wszechświata.

Każdy z Nas nieustannie tworzy, produkuje i buduje. Przyjmuje codziennie z otoczenia surowce, przetwarza je i przekształca, tak jak piekarz robi chleb i bułki z uformowanego wcześniej ciasta.

Ludzkim ciastem jest mentalna siła, którą z serca nieustannie uwalniamy. Przetworzona w umyśle do postaci myśli wychodzi na zewnątrz jako „klocki”, uformowane drgające fale, z których budujemy materialne i duchowe przestrzenie, gdzie każdy człowiek w lustrze rzeczywistości widzi własne odbite stworzenie.

Dlatego Twój zewnętrzny Świat jest odzwierciedleniem Twojego wnętrza. Standard i warunki życia, osoby, towarzysze podróży, odgrywana w społeczeństwie rola, etykietka i przypięta do niej metka z przypisaną kwotą wynagrodzenia za pracę, to wszystko jest rezultatem tego kim w istocie jesteś. Kto w Tobie żyje, kto Tobą kieruje i codziennie manipuluje. Popatrz na swoje życie, a znajdziesz w nim swoje odbicie.

Aby produkować klocki potrzebujemy surowców dla ciała i umysłu, ponieważ nic z niczego nie powstanie, wszystko co podlega zmianie formy i kształtu, częstotliwości i wibracji, potrzebuje energii. Pierwotnego budulca, który jest darem od Stwórcy Wszystkiego dla nas kropli świadomości, dzieci niepoznawalnego.

My ludzie i inne istoty Światła, zamieszkujące niezliczone planety, i inne niezbadane wymiary jesteśmy budowniczymi wielkiego architekta. Możemy przekształcać, formować, przebudowywać i modelować „pierwotne pole plasteliny” posługując się zapisanymi w przestrzeni wzorami i gotowymi na wszystko projektami.

Dlatego nie musisz wiedzieć jak masz coś zrobić, wystarczy uwolnić z serca moc, strumień informacji, świadomej stwórczej kreacji.

Jest też inna grupa istot. Oni są jak muchy żerujące na odchodach. Żywią się tym, co My wydalamy. Sami nie potrafią czerpać energii, bo nie mają baterii słonecznych, tylko wtyczki do gniazdek. Podłączając się do nas, kradną prąd i formują swoje ciasta, którymi potem nas karmią i otępiają, a gdy słabniemy zagarniają nasze umysły, by realizować swoje pomysły.

Nasze surowce dla ciała to jedzenie, pokarm, który w ciągu dnia spożywamy i napoje, które w siebie codziennie wlewamy. Pożywienie nie jest głównym powodem naszych chorób i podupadającego zdrowia fizycznego i psychicznego. Pomimo tego, że ma mało składników odżywczych i nie przyczynia się do osiągnięcia lepszej kondycji, to nie ono ma decydujący wpływ na sprawne funkcjonowanie naszego organizmu.

Nasze ciało i umysł niszczą nasze przepięcia, stresy i lęki.

Gdy człowiek zrozumie i pozna samego siebie, przypomni sobie jak transmutować pożywienie, wodę, powietrze. Wtedy świadomie wyrazi w sercu intencję, która przez DUCHA tego dokona. Uzdrowi to, co jest dookoła, oraz to, co jest w ciele, umyśle i w sercu.

„JAM JEST

które w moim sercu trwa

uzdrawia mnie tym pokarmem, tą wodą, tym powietrzem…

każdego dnia”

Wtedy jedzenie służy Tobie, a chemikalia, które ma w sobie wydalane są na zewnątrz, nie czyniąc ci szkody. To dlatego wciąż żyjemy, pomimo, że przez cały czas jesteśmy truci bezwartościowym chemicznym pożywieniem, wdychanym skażonym powietrzem i pitą toksyczną wodą.

To miłość, która w nas trwa uzdrawia, bo ciemność wprawdzie otumania nas i osłabia, ale nigdy nie przeniknie światła, nie zgasi go, ani nie roztrzaska.

Nasze ciała chorują i starzeją się tylko dlatego, że są codziennie zatruwane odorem smrodu wypływających z naszego serca myśli i emocji. Wypowiadanych słów i czytanych zdań. Dlatego propagując i upowszechniając niszczące poglądy i sądy o życiu, skazujemy się na powolną śmierć tkwiąc w fałszywym przekonaniu o sobie i świecie. Bogu i całym wszechświecie.

Umieramy za życia, bo jesteśmy nieświadomi tego wielkiego odkrycia, że komórki ludzkiego ciała, zależą od naszego umysłu. To on je kształtuje: programuje i transmutuje. Przekazując im energię, zapisaną w myślach i słowach informację, powoduje ich wzrost, lub powolną degenerację.

Każda ludzka komórka jest dualna w swojej naturze. Zawiera plazmową membranę. To brama pomiędzy niewidzialnym i widzialnym. Cząsteczką a falą. Materią i energią. Ziemią i Niebem.

Możemy odżywiać się światłem jak i zwykłym pokarmem. Miejmy świadomość gdy jemy, wybierajmy to, co intuicyjnie czujemy, że potrzebujemy. Zawsze powtarzajmy przed posiłkiem w myślach te słowa: JAM JEST, które w moim sercu trwa….

Miejmy zaufanie i pewność, że CUDOTWÓRCA wszystkiego dokona. Dla Niego nie ma nic niemożliwego, bo jest cząsteczką wszystkiego co jest i czego nie ma.

Wystarczy uwierzyć w Niego, pokochać go i zaufać mu.

W ciągu dnia patrzmy i obserwujmy co wpływa do naszych umysłów. Zawsze świadomie kierujmy tym, co z nich wypływa. Bo myśli i słowa mają moc, one sprawiają i decydują czy jest dzień czy noc. Szczęście czy cierpienie. Miłość czy strach i odrzucenie. Lęki mają swoje korzenie w codziennie napływających do naszych zmysłów obrazach i słowach produkowanych przez Telewizję, internet, radio. Zapisanych w gazetach i książkach.

To niskie energie, podstępne ukryte w przekazywanej treści wirusy. Zaprogramowane w jednym celu, aby nas poruszyć i przyciągnąć naszą uwagę. Skierować ją na konkretne słowa i obrazy, pobudzić emocje, których częstotliwość obniży naszą wibrację tak, aby insekty mogły bez przeszkód wchodzić do naszego wnętrza, przejmując stopniowo inicjatywę nad procesami myślowymi w świątyni serca.

Wszystko jest kwestią wyboru. Trzeba tylko wiedzieć, co on oznacza.

Jest tylko miłość i strach.

Są tylko dwa słowa: tak, albo nie.

Brak decyzji jest przyzwoleniem, zgodą na to, abyś był niewolnikiem, kukiełką i marionetką, darmową baterią, która jest eksploatowana i powoli wyniszczana.

 

 

Reklamy

WODA

Posted on Updated on

„JAM JEST

które w moim sercu trwa

uzdrawia MNIE tą wodą

każdej nocy i dnia”

Rafael Noun

 

Woda jest życiem, doskonałym nośnikiem pożywienia i informacji dla świadomych bilionów komórek naszej kreacji biologicznego ciała. Świątyni dla nieśmiertelnego DUCHA JAM JEST.

Woda jest darem od STWÓRCY, jego substancją, czystą esencją, „pierwotnym nasieniem”, zasilającym w życie nasze ziemskie przestrzenie.

To ona przenosi wzory, „instrukcje obsługi” dla każdej biologicznej formy ukształtowanej w boskiej kuźni. To dzięki niej wszystko się budzi i wzrasta. Drzewa, kwiaty, zwierzęta. Ryby, ptaki, owady, wszelkie inne żyjątka i gady, będące tchnieniem nieskończonego stwórczego Źródła.

PRZYCZYNY I SKUTKU WSZYSTKIEGO.

Kreatywnej i niepoznawalnej świadomości, która w imię swojej własnej nieskończonej miłości rozsiewa swe nasienie, powołując do życia wszelkie istnienie.

WODA

CAŁA PRZYRODA JEST BLASKIEM JEJ CHWAŁY.

Woda ma moc uzdrawiania. To lekarstwo dla nas ludzi od OJCA I MATKI WSZYSTKIEGO. Za jej pomocą dokonasz niemożliwego

 CUDU

PRZYWRACANIA SWOJEGO CIAŁA I UMYSŁU DO PIERWOTNEGO STANU. HARMONIJNEGO ISTNIENIA W MUZYCE STWORZENIA.

IDEALNEJ CZĘSTOTLIWOŚCI MIŁOŚCI, BŁOGOSTANU, KTÓRY JEST NATURALNĄ WIBRACJĄ CZŁOWIEKA.

Twoje ciało jest jak zabrudzona rzeka, którą trzeba oczyścić.

Twój umysł jest jak zawirusowany komputer, który trzeba zresetować, przywrócić do ustawień fabrycznych.

Prawda jest prosta, nieskomplikowana. Dostępna dla każdego, kto nie wiedząc „jak i dlaczego” potrafi dokonać niemożliwego, podążając za intuicją, wewnętrznym głosem. Wierząc i ufając w moc jedynego, niepoznawalnego, ale odczuwalnego w obudzonym sercu DUCHA.

Oddaj się w jego ręce. On ma moc, aby zakończyć w tu i teraz każdą noc nieświadomego istnienia, choroby ciała i umysłu, zainfekowanego strachem POMYSŁU NA ŻYCIE, UKAZUJĄCEGO NAM W ILUZJI LUSTRZE NASZE SKRZYWIONE ODBICIE, pejzaż codzienności, otaczającej nas zewsząd szarej i ponurej rzeczywistości.

Woda jest narzędziem w rękach ducha. Prostym i skutecznym sposobem na wyleczenie umysłu i przywrócenie trwałego wibracyjnego połączenia w biologicznym ludzkim ciele z Stwórcą.

Chcesz się przekonać. Wypróbuj sam. Zaufaj sobie, to nic nie kosztuje. Niczego też nie ryzykujesz. Potrzebujesz tylko wody, nieważne jakiej: przegotowanej, butelkowanej, kranówki…

Codziennie wieczór napełnij 2 szklanki.

Postawił je obok swojego łóżka.

Powiedz w myślach do siebie samego: wiem i ufam, że to działa.

Potem wypowiedz w myślach te zdania:

JAM JEST

które w moim sercu trwa

uzdrawia MNIE tą wodą

każdej nocy i dnia

Po wypowiedzeniu tych słów, wypij duszkiem jedną szklankę wody. Połóż się spać. Pomyśl o swoim pięknie, poczuj jedność z całą otaczającą Cię przyrodą.

Powtarzaj w kółko tą mantrę.

Wdychając powoli powietrze wypowiadaj te słowa:

JAM JEST, KTÓRE W MOIM SERCU TRWA

Wydychając powoli powietrze wypowiadaj te słowa:

UZDRAWIA MNIE TĄ WODĄ KAŻDEJ NOCY I DNIA.

Rano, gdy się obudzisz, wypij na czczo przygotowaną poprzedniego wieczoru drugą szklankę wody duszkiem.

Ta procedura jest ważna, ponieważ gdy śpisz, woda, którą wypiłeś wieczorem działa podczas snu, a woda, którą wypiłeś rano, będzie działać w ciągu całego dnia.

Nie pytaj mnie skąd to wiem, nie potrafię tego wyjaśnić. Długo prosiłem moje serce o wskazówkę, nie oczekując niczego w końcu zapomniałem, o co prosiłem.

Pewnego dnia dostałem: przyszło do mnie olśnienie w postaci tych słów, które zapisałem.

Tyle, wszyscy jesteśmy jak motyle. Sami musimy przebić skorupę kokonu. Nikt nam w tym nie pomoże, może wskazać jedynie drogę.

Nikt też za Ciebie nie zaprogramuje wody. Masz unikalne, niepowtarzalne tchnienie. dlatego tylko Ty sam jesteś tego w stanie dokonać.

Uwierz w ten proces, a wszystko samo się dokona.

 

BĘDZIESZ ZASKOCZONY, BRAKNIE CI SŁOW WDZIĘCZNOŚCI.

CAŁE TWOJE CIAŁO PRZEPEŁNI SIĘ ENERGIĄ UZDRAWIAJĄCEJ MIŁOŚCI.

 

 

 

FALA

Posted on

Wieczność fal wypływających ze Źródła wibruje na Sali stworzenia, budując nieskończone formy dla określenia swojego istnienia. Wszystko co jest stwarzane staje się w jednej chwili doskonałe, harmonijne w spół istnieniu, kompletne i gotowe, by trwać i działać, doświadczać siebie i wciąż się odradzać w określonym celu, o którym wie niewielu spośród Nas ludzi.

Wszystko jest świadomością, niezależnie jak podzielone, do pełnienia jakiej roli jest przydzielone. Bez znaczenia jest, jaką posiada formę i kształt, wszystko jest świadomością, uformowaną z tej samej plasteliny bezkształtu, niepojętej przez nasze umysły twórczej inteligencji wszechrzeczy.

Zagęszczając się w materii strumieniu elektromagnetyczne fale barwnych kolorów, tworzą świadome urządzenia techniczne przyrody, zwane życiem. Są one Tchnieniem Najwyższej Świadomości, ubranej w biologiczną tkankę doświadczanej rzeczywistości.

Wszyscy jesteśmy światłem, elektromagnetycznym dźwiękiem, pulsującymi w nieskończonej przestrzeni drganiami, które w swojej dualnej naturze przejawiają cechy cząsteczek i fali, tworząc wybrzuszenie na energetycznej nieskończonej skali częstotliwości, przenikającej wszystko co jest.

Nasze zmysły nie dostrzegają całości i wspaniałości obrazu jedności istnienia, ponieważ nasze mózgi odbierają mały skrawek, niewielki wycinek. Drobny ułamek, a w skali wszechświata to niespełna sześcienny milimetr: długości, szerokości i wysokości. Nie rozumiemy głębi tego, co Nas otacza, w wielowymiarowej przestrzeni kosmosów, uporządkowanej wzorami i prawami „świadomej zupy pierwotnego chaosu”.

Miłość jest magnetyzmem, a energia prądem. Elekromagnetyczne fale drgają i wibrują. Każda z nich ma unikalną częstotliwość, jest niepowtarzalnym dźwiękiem Źródła, Jego nutą i pojedynczą struną.

To co nazywamy życiem, jest doskonałym holograficznym odbiciem i wyrazem intencji Źródła, świadomego stwórczego słowa, ubranego w szatę materii, wibrującej niewidzialnej dla naszego oka energii. Energii, która nigdy nie zanika, za to wszystko nieustannie przenika, zmieniając swoją postać, w zależności od wibracji i częstotliwości, oraz dokonywanych wyborów używania wciąż nowych torów, po których nieustannie jeździmy.

Rozwój jest nieskończony, poznanie nie ma granic, wyrażanie siebie nie ma ograniczeń, odwieczne prawa wszechświata są niezmienne i neutralne, służą rozwojowi świadomości wszystkich istot, ciągłemu doświadczaniu swojej odrębności w jedności istnienia wszystkiego.

Dobro i zło nie istnieje, jest tylko miłość i strach. One tworzą odmienne brzmienie na przeciwstawnych biegunach częstotliwości. Wzrost poziomu świadomości   poszerza zrozumienie całości. Każdy z nas dojdzie do tego kim jest i odkryje pewnego dnia swoje korzenie, z których wyrasta Jego drzewo, sięgające każdego dnia coraz wyżej w niebo.

To co my ludzie nazywamy naszym światem zamyka się w zakresie promieniowania widzialnego, wywołującego wrażenia wzrokowe, z których wynika nasze widzenie otaczającej nas rzeczywistości. Patrzymy na świat w bardzo wąskim zakresie fal elektromagnetycznych, o długościach w przedziale 380-780 nano metrów.

Tak naprawdę patrzymy i nie widzimy, słuchamy i nie słyszymy, wąchamy i nie czujemy. Jesteśmy upośledzeni. Pozostawiając w zamknięciu nasze serca i ufając jedynie rozumowi, zdrowemu rozsądkowi, ograniczonemu przez wgrywane nam od dziecka przekonania i społeczne programy, nigdy nie otworzymy bramy do krainy prawdy. Nie przerwiemy tej pogoni za własnym ogonem. Wyścigu szczurów na torze ułudy, prowadzącym nas do zguby powielania utartych schematów. Nie dających szczęścia i spełnienia w naszej ziemskiej egzystencji tu na planecie Ziemia.

Rozumem nie przebijemy skorupy kokonu, utkniemy jedynie w fałszywej iluzji, tkwiąc w środku napompowanego balonu, myśląc, że jest on wszystkim, co mamy do odkrycia.

Mamy niesamowite zdolności i możliwości. Nasze umysły są wspaniałe, wykorzystujemy zaledwie niecałe 5% ich potencjału. Reszta jest nieużywana, czeka na uruchomienie, na chwilę zwaną oświecenie. Nasze ciała są doskonałe i nieśmiertelne, tak zostały zaprojektowane, posiadają nieskończone możliwości: rozwoju, regeneracji i odbudowy. Odkryjemy je, gdy poznamy fundamenty i podstawy subtelnych elektryczno-plazmowych procesów biologicznych zachodzących w bilionach naszych komórek, świadomych fotonów światła.

Kiedy będziemy gotowi, odtworzymy kolejne nitki DNA, nasze autostrady do nieba, byśmy mogli poszerzać częstotliwości, zakresy odbioru napływających do nas sygnałów i obrazów, poszerzać nieskończoną percepcję w doświadczaniu i penetracji wielowymiarowej kreacji rzeczywistości.

Na prawo od naszego obecnego postrzegania zmysłowego rozciąga się pas podczerwieni, przechodzący w mikrofale, stanowiące granicę wielkiego królestwa fal radiowych, krótkich, a potem długich, tak długich, że nasz umysł sięgając w nie się gubi.

Na lewo rozpościera się ultrafiolet, przechodzący w promieniowanie rentgenowskie, za progami którego wchodzimy do niezbadanej krainy promieni gamma, fascynującej domeny fizyka, kwantowego teoretyka, gubiącego się w swoich domysłach i słowach wyjaśniających naturę schowanego za procesami kwantowego Boga.

Wszystko jest więc światłem, niekoniecznie takim, jak sądzimy, bo ciemność też jest światłem, równie pięknym, którego na obecnym poziomie wielu z Nas nie dostrzega. To jest powód dla którego tak często się mylimy i gubimy, snując jedynie wierzenia i budując naukowe teorie, niekoniecznie przybliżające nas do prawdy.

Miłość to magnetyzm, potężna siła, która ma moc aby odblokować w nas cały stos nowych umiejętności i możliwości, twórczych nieodkrytych zdolności.

Dlatego odciągając naszą uwagę od środka, na zewnątrz, tracimy szansę na ich uruchomienie, na poszerzenie naszej wrodzonej wrażliwości, czułości i precyzji w odbiorze, przetworzeniu i zrozumieniu fal, subtelnych energii, w których jesteśmy cali zanurzeni.

Wszystko dzieje się samo, w odpowiednim czasie, wystarczy wyrazić intencję, otworzyć się na uzdrawiającą energię miłości, oddać się w ręce swojego ducha, on wie, jak i kiedy skorupa balonu się rozkruszy. On zna magiczne przełączniki i guziki, które aktywują nowe obwody, nasze nieużywane światłowody.

Prawda jest banalna i prosta, dlatego mało kto ją przyjmuje, bo rozum ludzki tego nie pojmuje, szukając na świecie, w zapomnianej historii, ludzkim spisanym niejednokrotnie zakłamanym rodowodzie prawdy. Prawdy, która ma Nas wyzwolić, a tak naprawdę okazuje się kłamstwem, które coraz bardziej Nas zniewala i oddala od brzegu, podsuwając kolejne trudne i zagmatwane łamigłówki, w których ukryte są rozwiązania: kryjówki do kolejnych ukrytych wymiarów, które po bliższym poznaniu nie dają nam tego, czego pragną skrycie wszystkie istoty świadome zwane życiem.

To zdrowie, miłość i wolność. Te trzy słowa są wszystkim, czego potrzebujemy, by być Bogami, spełnionymi literami w alfabecie wszechświata.

Za nimi kryje się o wiele więcej niż sądzicie. Droga serca jest wyzwoleniem. Miłość przywraca harmonię, pierwotną boską symfonię uzdrawiającej wszystko częstotliwości.

To klucz do naszej wolności, szczęścia, obfitości i nieśmiertelności ciała.

Życzę wszystkim ludziom na świecie, aby w nadchodzącym roku, odnaleźli w sobie miłość, zsynchronizowali się z jej częstotliwością i wypełnili nią po brzegi każdą cząstkę swojego pięknego istnienia.

KIM JESTEŚMY

Posted on

Kim jestem? Kim jesteśmy?

To pytanie zawiera w sobie sens wszystkiego. Odpowiadając na nie zrobisz pierwszy krok do poznania siebie samego, wiecznego, nieskończonego JAM JEST, które jest, a zarazem go nie ma, w naszym polu codziennego ludzkiego widzenia, myślenia i doświadczania życia.

Ale…, czy to jest w ogóle możliwe? doświadczyć, wiedzieć i odpowiedzieć: Kim w istocie jestem? Budując do tego odpowiedź swoimi słowami, głębokimi przemyśleniami?

Tysiące lat poszukiwań, miliony zapisanych gdybań, a wśród nich ziarenka prawd, ubranych w piękne zdania, pokazujące kierunki szukania i wyjaśniające treść tego odwiecznego pytania. Teologia, psychologia, metafizyka, ezoteryka, medycyna, filozofia, historia…, wszystkie te dziedziny nauki opisują pojęcia, podając swoje wyjaśnienia i uzasadnienia, w mniejszym lub większym stopniu przyczyniając się do przybliżenia „TEGO”, czego nigdy nie zrozumie nasze małe „JA” zakorzenione w umyśle.

Kim jestem, Kim jesteśmy?

Pewnego pięknego dnia spotkałem człowieka: buddystę, uśmiechniętego malarza, utalentowanego artystę. Zadowolonego z życia mężczyznę. 30 lat medytacji, przybliżyło go jedynie do odkrycia kolejnej kreacji Samego Siebie. Iluzja umysłu jest nie do pokonania, powiedział, dowiesz się prawdy, kiedy odsłonisz zasłonę, przechodząc z tego świata na drugą stronę. Ja wybieram szczęście, bycie w tu i teraz. Za każdym razem, gdy pojawia się w moim umyśle to samo odwieczne pytanie, wyjmuję dowód osobisty, odpowiadając na zapytanie mojego EGO, mówiąc mu: popatrz na to zdjęcie kolego, tam pod spodem masz napisane, więc już nie pytaj i zmykaj cieszyć się życiem, doświadczaniem, kolejnym pięknym dniem. Zaplanujemy go razem?, spytaj mnie, czy Ja tego samego, co Ty chcę?

Kim jestem, Kim jesteśmy

Może eksperymentem zwanym „NOWY CZŁOWIEK”. Zaplanowanym przez boskich ludzi, którym bardzo się nudzi. Stworzony świat jest doskonały, ogrodzony wysokim murem iluzji umysłów, które ograniczone percepcją swoich zmysłów bawią się w chowanego, odkrywając i poznając EGO, potem coś wyższego, a na końcu siebie samego. Mając do dyspozycji zabawki, czekające do odkrycia wynalazki, nieskończoną obfitość zasobów naturalnych, olbrzymią przestrzeń placów teatralnych, gdzie mogą odgrywać do woli swoje role: zdobywców i odkrywców, Budowniczych i niszczycieli, Przywódców i polityków, Bankierów i ich niewolników, Rewolucjonistów i buntowników, Handlarzy i przemytników, Uczciwych i nieuczciwych podatników, Rodziców i nauczycieli, Biznesmenów i pracowników. Dopisz na końcu swoje słowo, którą zachwycasz się obecnie rolą? jaka będzie następna? scenariusz szczęścia czy nieszczęścia? Bawimy się na całego, dyskretnie pilnowani, byśmy nie wysadzili się przypadkiem sami, bawiąc się niebezpiecznymi dynamitami.

Kim jestem, kim jesteśmy

Filmowym bohaterem?Pięknej komedii, horroru, dramatu, kina akcji pełnego dogmatów, który skacze po ekranie, zastanawiając się w wolnej chwili, jak wyjść z telewizora i dostrzec obserwatora. Przecież ktoś to wszystko zaplanował i stworzył, wyreżyserował, nakręcił ł i odtworzył, w postaci filmu, który trwa, trwa i trwa, na kanale numer jeden, dwa, trzy, cztery…,odtwarzanym 24 godziny na dobę, przez 12 miesięcy, każdego roku, liczonego od momentu narodzin czasu materii potoku, który nieprzerwanie płynie, by w końcu stanąć i ruszyć od nowa, odmierzając sekundami nowe twórcze słowa, nieskończone filmy, ruchome obrazy, przygotowane dla nieśmiertelnych widzów przekazy.

Kim jestem, Kim jesteśmy

Ja jestem dzieckiem i Ty jesteś dzieckiem. Wszyscy jesteśmy Dziećmi, które wyszły z łona stwórcy, tak jak niemowlę z brzucha mamy, nieświadome swej przemiany. W naszej niepoznanej głębi serca jesteśmy nieśmiertelnymi duszami, kroplami Źródła, Stwórcy, Boga… nie określą go żadne nasze słowa…

Kiedy to zrozumiemy, to zapragniemy pokochać nasze ciało i nasze małe Ja, które stęsknione miłości tu trwa, razem z nami rodzicami.

Ja Rafael kocham Ciebie

Ja Ania kocham Ciebie

Ja……….kocham Ciebie

Tam z głębi samego siebie, gdzie nie ma czasu, ani myśli, tam jestem Ja, który kocha Ciebie. Mówiąc to wieczorem, codziennie do siebie, nie oczekuj niczego, pragnij za to tylko jednego: miłości ciszy brzmienia, która wypełni wszystkie pokłady Twojego istnienia. Wtedy będziesz wyzwolony, szczęśliwy i spełniony.

To jest uzdrawiająca mantra, powtarzane codziennie stwierdzenie: Ja Rafael kocham Ciebie. Jestem dzieckiem stwórcy, nieśmiertelnym duchem, obleczonym w umysł i ciało, o który dbam i się troszczę, pielęgnuje go i się nie złoszczę, bo gdy to robię, to wtedy wiem i czuje, że ono bardzo choruje.

 

Nie myślę o strachu, bo odczuwam miłość swojego wewnętrznego płomienia, który ogrzewając mnie rozmywa kształty mojego cienia.

Kto pyta nie błądzi, tak mówi rozum.

Kto milczy i słucha ten wie, tak mówi serce.

Które stwierdzenie jest prawdziwe?

Obydwa.

Łącząc te dwa zdania, daję Wam kolejną odpowiedź do przeczytania.

„Kim jestem

odpowiedz sam sobie

zniewolonym przez umysł

pijanym bogiem”

Rafael Noun

OPOWIEŚĆ DUSZY

Posted on

Emocje są nieodłącznym elementem naszej psychiki, silnie oddziałującym na aromat i zapach myśli, tworzących sad naszych owocowych drzew wiśni.

Słodki lub gorzki posmak to kwestia wyboru odpowiedniego rozmiaru i koloru owocu, który dojrzewa na słońcu lub w deszczu, w zależności od natężenia i kierunku wiatru przynoszącego chmurę świadomego lub nieświadomego przypadku, skutku naszego spełnienia lub bolesnego rozgoryczenia.

Przy stanach ostrego zapalenia określamy emocje wirusem odrzucenia. Wtedy ona dokonuje w nas spustoszenia. Jest jak zdradzona żona. Żadna ziemska siła jej wtedy nie pokona.

Przy stanach zachwytu nazywamy ją miłością, bardzo cenioną i radosną wisienką na urodzinowym torcie, który z apetytem zjadamy, stwierdzając pewnego dnia, że nic już nie mamy.

Jednak zanim to nastąpi, jesteśmy jeszcze syci, trawiąc powoli w żołądkach codzienności słodki smak. Z czasem stajemy się zazdrośni, a w naszych gardłach pojawiają się pierwsze ości, drapiące podniebienie niewinności.

One powodują podrażnienie i narastające w nas swędzące pragnienie posiadania wszystkiego na własność. To daje nam poczucie bezpieczeństwa, bo wtedy czujemy się, jak zwycięzca teleturnieju z cennymi nagrodami: żona, dwójka dzieci i dom z nowym samochodem.

Uważamy, że nie ma w tym nic złego, przecież to się nazywa życie na całego, dużo brać i mało dawać, używać i korzystać ile się da, wypijając wszystko do samego dna.

Szklanka pusta, na talerzu sama kiszona kapusta z dodatkiem soli smutku i pieprzu przygnębienia. Do tego pojawiają się kłopoty, zaczyna powoli brakować nam ropy do dalszej podróży. Czujemy, że to przedsmak zbliżającej się burzy.

Poznajemy, co to znaczy lęk, w naszym drzewie pojawia się sęk, który niebezpiecznie rośnie, a my usychając w strachu złorzeczymy wiośnie myśląc, że to wina pogody, która przynosi nam te nagłe chłody niespodziewanej zmiany po słonecznych dniach, za którymi teraz tęskni spadająca z oka łza.

To jeszcze za wcześnie na poddanie, reagujemy złością budując każde kolejne zdanie, szukające odpowiedzi na nasze ważne postawione w kryzysowym sztabie pytanie.

Co dalej…

Rozpoczynamy od poszukiwania winnych całego tego zamieszania. Obwiniamy wszystkich, nawet tych w Niebie, w kłótni odnajdując spełnienie samego siebie. Czujemy się przez chwilę trochę lepiej, nakarmieni obcą energią planujemy nadchodzącą jesień.

Ufamy naszemu zdrowemu rozsądkowi, pożyczamy, inwestujemy i odnajdujemy kolejne złoże czarnego złota. Jesteśmy w domu, zapominając, że podświadomie znowu ulegamy fatalnej powtórce, zapychając nasze brzuchy kolejną porcją smakołyków drapiących nas tak przyjemnie latem po przełyku.

Zimy już nie przetrwamy, bo cali zamarzamy. Na początek zaskakuje nas mały przymrozek, tracimy pierwszą zdobycz: nasze upragnione samochody, by kolejnego dnia zostać trafieni z obcej procy prosto w oczy. Dowiadujemy się, że sąsiad, nieproszony gość, zabrał nam naszą ulubioną kość, którą obgryzaliśmy każdej nocy.

Zostajemy sami, szukamy rozwiązania, postanawiając zbudować teraz zdania ze słowami skruchy. Przepraszamy, prosimy i błagamy. Tak bardzo czujemy się przywiązani, że postanawiamy: żony nie oddamy.

Obieramy inną taktykę.

Motywujemy się do działania i szybko reagujemy, zmieniając swój wizerunek. W nowej masce czarujemy najbliższe otoczenie. Uśmiechamy się, dobrze ubieramy, dbamy o siebie, bardzo się staramy, ufając, że to pomoże wyprostować nasz obraz w rzeczywistości telewizorze.

Ciężko pracujemy, by nagonić stracony czas. Teraz już wiemy, że życie na kredyt było drogą Frankowicza prowadzącą do odkrycia terrorystów niszczących ten świat. Nie dają nam żadnych szans, podkładając ładunki wybuchowe wysadzają nasz największy skarb. Lód rozsadza rurę naszej rafinerii, która ostatecznie tego dnia upada, tak jak nasze małżeństwo w drobny mak się rozpada.

Zziębnięci i wykończeni wpadamy w pustkę naszej wewnętrznej przestrzeni wypełniającej się palącym ogniem cierpienia. Tak nadchodzi nasza najczarniejsza godzina istnienia.

Trwamy w bezsilności, nie odczuwając już żadnej przyjemności ani namiastki radości w swojej ponurej codzienności. Dochodzimy do wniosku, że nie ma już niczego i nikogo, kto chciałby pomóc naszym obolałym nogom podnieść się z kolan i wstać.

Myślimy, że nadszedł już czas by przyśpieszyć przemijanie i zakopać się w zapomnienia jamie. Przepadamy dla świata, nie mamy już nic na swoich tacach oprócz pustych naczyń, w których pleśń drażni swoją wonią naszą żołądkową treść.

Wymiotujemy poczuciem winy, oskarżając i poniżając siebie, popadamy w alkoholowe uzależnienie. Miesiąc po miesiącu staczamy się coraz niżej, by pewnego ranka uświadomić sobie, że jesteśmy w studni, tylko dzięki sobie.

Spoglądamy na drabinkę, grubo zapleciony sznur prowadzący w górę albo na sam dół. Nie wiemy gdzie iść, czekając odpoczywamy. Wyrzucamy z serca kamienie, które spadając w dół roztapiają się w ciszy, niemej mowy nowych pięknych słów.

Podążamy za nimi, natchnieni i wyzwoleni, wiemy, że niczego już nie potrzebujemy. Ogień powoli się wypala, żar przygasa, zostawiając rozsypany popiół na śniegu, który teraz nas otacza. Odpinamy klamrę naszego pasa, do którego przywiązaliśmy rzeczy i ludzi. Mówimy: z takim balastem ciężko było się przebudzić. Czujemy się lekko i błogo z samym sobą. Spadające płatki są dla nas jak opłatki na wigilijnym stole przebaczenia.

Koniec i początek nie istnieje, jest tylko przebudzenie ze snu, do nowego życia, wspaniałego odkrycia czym w istocie jesteśmy, kim będziemy, kiedy na dobre zrozumiemy, że w naszych sercach jest cały wszechświat.

Wszystko jest w maleńkim punkcie, umiejscowionym w sercu. Naszym nieśmiertelnym wnętrzu, do którego droga prowadzi w ciszy.

„Hałas obudzi śpiącego

ale zagłuszy też

słowa mądrego

który cierpliwie czeka

aż wyschnie umysłu

rwąca rzeka”

Rafael Noun

To opowiadanie napisała DUSZA, która w nowym ubraniu ponownie w świat wyrusza, by głosić serca przesłanie. Zaufaj jej całkowicie, a niemożliwe możliwym się stanie.